Rozwiązywanie problemów społecznych jest wpisane w nasze DNA. Wywiad z Łukaszem Kalicińskim, właścicielem Notjustshop – część 2.

Napisane przez admin |10 Sep 15 | 0 komentarzy

Rozwiązywanie problemów społecznych jest wpisane w nasze DNA. Wywiad z Łukaszem Kalicińskim, właścicielem Notjustshop – część 2.

Co powinniśmy zmienić w Polsce, by ludzie bardziej angażowali się w Społeczną Odpowiedzialność Biznesu?

 

Ok, mam na to jakąś koncepcję :) Tak jak powiedziałem w poprzednim pytaniu okazuje się, że dość sporo przedsiębiorców angażuje się w Społeczną Odpowiedzialność Biznesu, ale o tym nie wiedzą. A teraz jak sprawić, by Ci ludzie byli dumni z tego? Żeby się potrafili tym chwalić? Żeby to nie było na takiej zasadzie ,,Ja tam pomagam dzieciakom z domu dziecka, ale nie chcę tego mówić głośno, żeby ktoś nie pomyślał, że to wykorzystuję w jakiś sposób”. A właśnie należy to zmienić. Należy się tym chwalić. A więc jeżeli chodzi o to, co można by było zrobić w Polsce, żeby więcej osób angażowało się w CSR, to po prostu uczyć ludzi, że coś takiego istnieje, że warto to robić, że można i trzeba to robić. Że nie trzeba prowadzić fundacji do tego, żeby zmieniać świat i pomagać innym. Że można robić fajny biznes, naprawdę kreatywny, który przynosi dochody, który pozwala zatrudniać kolejne osoby, który pozwala Ci się utrzymać i pojechać na wakacje, a przy tym wszystkim oddziałuje na lokalną społeczność czy środowisko. Jeżeli będziemy w ten sposób komunikować o tym, że coś takiego jak działania CSR mogą rzeczywiście być fajne – i że to nie musi być fundacja, żeby coś takiego robić – może się okazać, że to może być właśnie to. W Stanach Zjednoczonych swego czasu rząd amerykański wprowadził nowe podatki. Wiadomo, nakładanie dodatkowych podatków na kogokolwiek nie jest zbyt miło postrzeganą sytuacją. W związku z tym rząd zrobił coś takiego, że każdy mógł płacić te podatki, gdy chciał – ale jeżeli płacił te podatki, to otrzymywał odznakę. Możliwość przypięcia odznaki czy to do klapy, czy to w witrynie sklepowej, duperela, można powiedzieć, ale działało :) Zabawa polegała na tym, że ta odznaka to był taki amerykański orzeł i rząd amerykański zrobił kampanię marketingową mówiącą: ,,Kupujcie w tych sklepach i korzystajcie z ich usług tam, gdzie ten orzeł widnieje – bo to są firmy, które płacą podatki, które wpływają na nasz kraj, które powodują, że ten kraj się rozwija.” I ludzie zaczęli tam właśnie robić zakupy! Więc teraz wyobraźcie sobie, że mamy taką odznakę, która mówi o tym, że dana firma robi coś fajnego. Jak będziemy mówili o tym, że “robi CSR”, to nikt nie będzie wiedział, o co chodzi – to dosyć enigmatyczny skrót :) Ale załóżmy, że ta firma, do której teraz się wybieram – przykładowo restauracja, ma serducho. ,,Firma z sercem” , whatever, można sobie wymyślać. I zrobić kampanię wokół tego, chociażby w Krakowie. Kampanię, która mówi: ,,Chodźcie tam, bo oni robą fajne rzeczy, bo oni pomagają, bo oni zmieniają, oddziałują itd.”. Jeżeli to by się udało, to okazałoby się, że ludzie i przedsiębiorcy sami zaczną się interesować i wchodzić w CSR, nawet gdy nie wiedzieli o czymś takim, ale chcieliby mieć taką odznakę. Może to być taki pomysł.

Co prowadzenie tego projektu daje Tobie i Twojemu zespołowi?

 

Trzeba by było zajrzeć w moje serducho :) Generalnie to jest tak, że prowadziłem już firmę, która naprawdę świetnie sobie radziła, potrafiła zatrudniać kupę ludzi, wszystko było super, pieniądze płynęły jak należy itd. No genialna sytuacja. Ale to nie było to. Teraz jest Notjustshop, który daleko ma jeszcze do tego, by wychodził na swoje i odnosił jakieś tam sukcesy mimo tego, że to naprawdę sympatycznie wygląda i daje naprawdę wielkie nadzieje na przyszłość. Ale jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, że coś takiego robię. Codziennie kiedy siadam przed komputerem od rana i pracuję do godziny 2 albo 3 w nocy, to robię to z pełnym bananem na twarzy :) Padam na twarz ze zmęczenia, ale naprawdę wiem po co to robię. Kiedy tworzymy jakiś nowy zwariowany projekt, kiedy spotykam się z tymi dzieciakami i widzę jak dzieciaki reagują na to, co było przed chwilą tylko i wyłącznie wymyślane w głowie, to jest to tak fajne uczucie… Nie dość, że coś się rzeczywiście robi, coś się realizuje – to jest bardzo fajne uczucie, kiedy można powiedzieć, że się coś zrobiło, odfajkowało jakiś temat, projekt. Więc nie dość, że z tym mamy do czynienia, to jeszcze jest to wszystko dobre, jest to wszystko z sensem – i najzwyczajniej w świecie można być z tego dumnym! I ja z tego właśnie dumny jestem :) Nawet tutaj mam wszędzie dookoła siebie gazetki powieszone na ścianach, które właśnie mi pokazują i przypominają, że mogę być z siebie dumnym, bo coś takiego jak tutaj robimy. A dla zespołu? Zespół wielki nie jest, ale widzę, że jest dobrze zakręcony, i wydaje mi się, że naprawdę czują to samo . Wszystkie osoby, które z nami współpracują, za każdym razem kiedy się z nami spotykają, to są to fajne momenty – kiedy wszyscy razem sobie siedzimy, mamy banany twarzy i sobie mówimy, jak świetnie wyszło, przypominamy sobie jak mama reagowała, jak dziecko zrobiło to i to itd. To jest mega czadowa sprawa, która dodatkowo jest jeszcze mega motywująca, mimo tego, że no cóż, na razie o wielkich pieniążkach to mówić nie można.

Gdybyś mógł wymienić jeden szczególny moment, który na Tobie zrobił największe wrażenie podczas pracy jaką wykonaliście do tej pory?

 

Mówiłem o Alicji, ale chyba po prostu ten moment, kiedy uświadomiłem sobie, że chcę stworzyć coś takiego jak Notjustshop. Czyli historia stworzenia tej marki. Moment kiedy spotkałem się z Olą – dziewczynką, która miała wtedy (kilka lat temu) 5 lat i była w wieku mojej córki. W każdym razie widząc mnie drugi raz w życiu, ona podbiegła do mnie i mnie przytuliła, bo się cieszyła, że przyjechałem, że mogłem znowu im pomóc. A widziała mnie drugi raz w życiu! Nie miała oporów, żeby mi najwyczajniej w świecie w ten sposób podziękować. I to było tak uderzające i tak nieprawdopodobne dla gościa, który gdzieś tam tworzy firmy, które sobie działają z zyskiem, sukcesami, projektami itd. I nagle się okazuje, że ta mała dziewczynka tym pikusim gestem – bo cóż to jest najzwyczajniej w świecie kogoś objąć przez taką małą osobę – tym małym gestem potrafiła totalnie wszystko rozpieprzyć. Kompletnie wysłać w kosmos :) Ten jeden maciupeńki gest sprawił, że w mojej głowie coś kompletnie się przewróciło. Jakby ktoś wziął mózg i przestawił na totalnie drugą stronę, totalnie inne myślenie. Tak sobie pomyślałem – i do dziś mam to w głowie – że jeżeli takie małe gesty takich małych ludzi jak te dzieciaki potrafią robić tak ogromne zmiany w dużych gościach, ludziach właśnie takich jak ja, dwumetrowych pacjentach, którzy niejedno w życiu już widzieli, którzy niejedno już przeszli – to jakie to jest nieprawdopodobne. To znaczy, że każdy z nas w gruncie rzeczy ma możliwość tego, żeby wpływać na świat. Jeżeli ta mała potrafiła zrobić coś takiego, to dzięki niej powstał Notjustshop, to dzięki niej właśnie dzisiaj udzielam tego wywiadu. Taka jest prawda! Każdy z nas ma prawo do tego, żeby marzyć o tym, by rzeczywiście wpływać na ten świat. To chyba było najfajniejsze przeżycie w moim życiu i… znowu mam gęsią skórkę, no :)

Wasza firma prężnie się rozwija – jakie są Wasze plany rozwojowe na najbliższe 3 lata?

 

Robić to co robimy, bo mam wrażenie, że w końcu znaleźliśmy się na odpowiednich torach. Wcześniej działania były takie, że tu próbowaliśmy, tam próbowaliśmy i nie mieliśmy żadnego wzorca do naśladowania. W Polsce czy nawet w Europie nie było żadnej firmy, na której moglibyśmy się wzorować, nie było rynku, który mógłby rzeczywiście w jakiś sposób nam pomóc i podpowiedzieć taki czy inny sposób, jakiejś rady udzielić… Na początku działaliśmy troszeczkę tak, jakbyśmy byli na wielkim polu kukurydzy i starali się dotrzeć na drugi jego koniec, przy tym jeszcze wyjść w odpowiednim miejscu z tego pola. Teraz widzimy, w którym kierunku mamy się poruszać, więc trzeba tego robić więcej, częściej i lepiej. 3 lata to jest kupa czasu, więc spokojnie do tego podchodzę. Trzeba być elastycznym i mieć swoją wizję, natomiast droga, którą się poruszam by tę wizję zrealizować, może być naprawdę najróżniejsza. Ale chciałbym za 3 lata mieć już kilka sklepów pod marką Notjustshop, nie sieciówek – choć mogą być one w galeriach handlowych – gdyż nie ukrywajmy, że są to miejsca,w których bardzo często robi się zakupy. Ale chciałbym mieć właśnie kilka takich wyjątkowych miejsc, rozsianych na całym świecie, kilka, kilkanaście, może kilkadziesiąt, w których można by było dokonywać zakupów. By każde z tych miejsc było totalnie zwariowane i wyjątkowe. Chciałbym, żeby firma za te 3 lata zatrudniała już conajmniej kilkadziesiąt osób na cały etat, działała mocno globalnie i była mocno zakorzeniona na rynkach zachodnich i nawet w Stanach Zjednoczonych. By miała swoje miejsca retailowe, czyli poza siecią i żeby wszystko szło w dobrym kierunku. Jeszcze partnerzy – chciałbym, żeby było ich więcej, żeby były to marki, które podziwiam, które śledzę od dziecka, które mam na biurku w zasięgu wzroku i na przykład korzystam z ich urządzeń… Fajnie by było współpracować właśnie z takimi markami, które to wszystko potrafią produkować. Więc to widzę za 3 lata i wydaje mi się, że jesteśmy na dobrej drodze. Trzeba to po prostu wszystko utrzymać i to wszystko robić. Potrzebujemy tylko i wyłącznie czasu. Bo wydaje mi się, że już wiemy jak i że mamy na tyle energii i samozaparcia, żeby to wszystko się udało, natomiast potrzebujemy tylko i wyłącznie czasu, żeby to rzeczywiście poszło tak jak należy.

Dziękujemy bardzo za wywiad.


Dołącz do newslettera, aby być na bieżąco z informacjami dotyczącymi społecznego zaangażowania biznesu.




Powrót do bloga

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się do naszego newslettera, aby być na bieżąco z informacjami dotyczącymi społecznego zaangażowania biznesu.

Zamknij