Rozwiązywanie problemów społecznych jest wpisane w nasze DNA. Wywiad z Łukaszem Kalicińskim, właścicielem Notjustshop – część 1.

Napisane przez admin |10 Sep 15 | 0 komentarzy

Rozwiązywanie problemów społecznych jest wpisane w nasze DNA. Wywiad z Łukaszem Kalicińskim, właścicielem Notjustshop – część 1.

Łukaszu, kiedy pierwszy raz usłyszałeś o CSR i dlaczego zdecydowałeś się na stworzenie Notjustshop – czegoś więcej niż tylko nowej marki nowoczesnej odzieży?

 

Już wcześniej prowadziłem Notjustshop i nie wiedziałem o istnieniu czegoś takiego jak CSR. Nie miałem o nim zielonego pojęcia. W ogóle moje pierwsze skojarzenia z CSR były raczej negatywne. Wydawało mi się, że jest to typowo korporacyjne działanie, bardziej marketingowe, nie mające większego związku z serduchem. Teraz już wiem, że tak do końca nie jest i naprawdę jest wiele firm – nawet z którymi mamy okazję współpracować – które mają totalnego bzika na punkcie tego, co robią. Nazywa się to CSR, ale najważniejsze jest to, co się tam robi. Pierwszy raz o terminie CSR usłyszałem chyba dzięki Lidze Odpowiedzialnego Biznesu, kiedy zaproszono mnie na spotkanie w tematyce CSR.

Marka Notjustshop w pełni wpisuje się w obszar działań CSR. Jej idea poświęca najwięcej uwagi potrzebującym dzieciom i młodzieży. Jak Twoim zdaniem rozwiązywanie problemów społecznych przez firmę wpływa na jej funkcjonowanie na rynku?

 

Zacznę od tego, że bardzo wiele firm coś takiego już robi, i to nie z potrzeby działania związanego z PR czy marketingiem, a najzwyczajniej w świecie dlatego, bo tak uważają. Firmy tworzą ludzie. Przynajmniej Ci, z którymi miałem okazję się spotykać, to ludzie, którzy naprawdę zważają na to, co się dookoła nich dzieje. To nie są osoby, które mają wszystko “w nosie”, które tylko i wyłącznie myślą o zysku – takich ludzi staram się unikać. Raczej są to ludzie, którzy mają bardzo szerokie horyzonty, są bardzo ciekawi i zupełnie inaczej podchodzą do swoich zadań i działań codziennych. To też powoduje, że firmy, które oni tworzą, są troszeczkę inne i oczywiście również nastawione na generowanie jakiś tam przychodów, zysków, żeby po prostu wszystko mogło działać, żeby można było zatrudniać osoby, dawać im pracę i budować coś ciekawgo. Natomiast też pamiętają oni, że to nie wszystko – że na tym świat się nie kończy i że naprawdę dzięki firmie można wiele osiągnąć. Co ja sobie myślę? Jak dla nas to jest rzecz podstawowa i bez niej Notjustshop po prostu nie istnieje. A więc rozwiązywanie problemów społecznych jest wpisane w nasze DNA, jest właściwie naszym sercem. Jeżelibyśmy z tego zrezygnowali, to Notjustshop przestaje istnieć, funkcjonować, przestaje mieć najzwyczajniej w świecie sens. Inne firmy kiedyś zaadoptowały sobie CSR istniejąc już i prowadzą go gdzieś tam ,,przy okazji”- w gruncie rzeczy tak to wygląda. My jesteśmy takim trochę wyjątkiem – gdyby ten CSR zniknął, to nie byłoby też firmy. W wielu przypadkach, przynajmniej jeżeli chodzi o rynek europejski to jest tak, że jeżeli CSR zniknie, to jest to związane z pewnym cięciem kosztów, a firma dalej istnieje. Więc wpływa to napewno pozytywnie, chociaż to zależy.Trzeba się temu dokładnie przyglądać, czasami jest coś takiego jak wybielanie, kiedy stosuje się działania CSR po to, żeby odbudować trochę swoją nadszarpniętą opinię czy podlizać się. To nie jest fajne. Ale jeżeli jest to naprawdę szczere i wychodzi to gdzieś ze środka, to wtedy naprawdę fajnie to działa. I znowu najczęściej spotykam się z ludźmi – myślę teraz o takich małych przedsiębiorcach – którzy kompletnie nie wiedzą, że robią CSR. Pomagają komuś czy zatrudniają kogoś z lokalnej społeczności, dokonują zakupów na lokalnym rynku – nie wiedząc o tym, że robią CSR. Ale to robią. Napewno dlatego, że po pierwsze tak czują, a po drugie – najzwyczajniej w świecie gdzieś to wpływa pozytywnie na ich wizerunek. Nawet stojąc przed lustrem i goląc się, można powiedzieć do siebie: ,,No, moja firma nie jest taka hop siup sobie, tylko robimy coś naprawdę fajnego”.

Notjustshop pomaga na kilka sposobów – przeznacza część zysków ze sprzedaży koszulek i innych przedmiotów na cele charytatywne, a także pozwala dzieciom i ich matkom uczestniczyć w procesie twórzenia odzieży, m.in. w przygotowaniu nadruków i ozdób. Czy mógłbyś powiedzieć, jaką wartość daje tym osobom zaangażowanie ich w pracę nad projektami?

 

Tu jest jedna historia, która tak naprawdę wiele tłumaczy i dalszy komentarz będzie zbędny. Wtedy wszystko się zaczęło – angażowanie dzieciaków i ich mam do tego, żeby pomagały nam tworzyć nasze produkty. Razu pewnego spotkaliśmy Alicję, której potrzebna była wyprawka szkolna. A więc kupiliśmy jej to. To było jeszcze w ogóle zanim ta część związana właśnie z zaangażowaniem dzieciaków miała miejsce. Ograniczaliśmy się tylko i wyłącznie do tego, że za sprzedaż naszych produktów mieliśmy pieniążki i za te pieniążki mogliśmy właśnie kupić takiej dziewczynce jak Alicja książki do szkoły. A więc spotkaliśmy Alicję i daliśmy jej te podręczniki szkolne. Wszystko odbywało się w szkole podstawowej, do której uczęszczała Alicja. Przyszła na to spotkanie razem ze swoją mamą. W towarzystwie oprócz mnie i mojego kumpla była jeszcze pani pedagog. Wszystko super, skończyło się to spotkanie i Alicja wyszła z pokoju. Wyleciała za nią jak strzała Pani pedagog i słyszymy jak mówi do Alicji: ,,Widzisz? Wszystko będzie OK. Nie musisz się martwić, nie przejmuj się. Wszystko się ułoży”. Pani pedagog wróciła do pokoju, a my na nią patrzymy jak kołki. Dziewczynka, która ma 9 lat potrzebuje takiego pep talk? Takiej motywacji od dorosłej osoby? Zaczęliśmy się zastanawiać, o co w tym wszystkim chodzi. Okazało się, że Alicja żyje w domu, w którym siostra jest osobą niepełnosprawną a dodatkowo jej tata cierpi na chorobę serca i nie może znaleźć pracy, a to z kolei powoduje, że mają problemy finansowe. Na to wszystko patrzy mama, która cierpi na depresję połączoną z nerwicą. I w tym całym ulu problemów tkwi Alicja – więc nic dziwnego, że łapie doła. Wtedy pomyśleliśmy sobie, że moglibyśmy zaangażować Alicję do tworzenia z nami produktu i sprawić, żeby poczuła się ważna, istotna, żeby poczuła się naprawdę wyróżniona. No i zaprosiliśmy ją do współpracy. Oprócz tego pomyśleliśmy, że skoro Alicję, to może i pozostałe dzieciaki (w sumie 37 maluchów) i zaprosiliśmy je do stworzenia pewnego produktu. Była to Bluza 37 – kilka sztuk chyba jeszcze jest w sklepie. Można zobaczyć na stronie jak ta bluza wygląda. Dzieciaki miały proste zadanie, ale istotne jest to, by mogły się podpisać pod produktem, które tworzą. A więc stworzyliśmy ten produkt i wróciliśmy do szkoły Alicji. Przyszliśmy na lekcję i najzwyczajniej w świecie, tak jakby to był apel, stanęliśmy w tym wąskim gronie (to była jedna klasa) i zaczęliśmy tłumaczyć co się wydarzyło jakiś czas temu. Że zrobiliśmy bluzę, że jest sprzedawana i jest bardzo popularna, że jest w sklepie, że podróżuje za wielką wodę do Stanów Zjednoczonych, że ktoś ze Szwecji ją też kupił…oraz ,,Dziękujemy Ci Alicjo, jesteś super i zobacz, jakie fajne rzeczy zrobiłaś.” I w tym momencie cała klasa wstała i zaczęła bić brawo Alicji. Po prostu dziewczyna dostała standing ovation. I to, co było w oczach tej dziewczynki było czymś niepowtarzalnym. Ja nawet gdy mówię to teraz, mam gęsią skórkę. Ta dziewczynka poczuła, że jest naprawdę ważną osobą, jakby potrafiła zmieniać świat – i to jest właśnie to. Więc jeżeli miałbym odpowiedzieć na to pytanie to właśnie odpowiedziałbym, że sprawiamy, że te dzieciaki czują się jak Alicja. Że są ważne. Jeśli chodzi o naszą akcję Przybij Pionę Tynieckiej, to byliśmy w Dzień Dobry TVN. No to jak się mogą czuć maluchy, które z Krakowa ze szkoły specjalnej dla niewidomych dzieciaków nagle podróżują do studia TVN, gdzie spotykają się z Anią Lewandowską i z kilkoma innymi gwiazdami, udzielają wywiadów? Wszystko się naokoło nich kręci. To jest coś niesamowitego. To jest wielka rzecz, która może procentować na przyszłość, bo te maluchy później kiedy już dorosną, pomyślą sobie, że skoro potrafiły zrobić coś takiego jak taką bluzę, to napewno będą potrafiły zrobić coś innego. Skoro dowiedziały się w jaki sposób taką bluzę stworzyć i poznały proces, który temu towarzyszy – to będą mogły to wykorzystać do tego, żeby przykładowo założyć własną firmę albo otworzyć własną linię koszulek itd. To może procentować w naprawdę niesamowity sposób.

20818_10153102403201071_7173264964981847145_n

 

Jaki jest odbiór Twojego modelu biznesowego wśród społeczeństwa oraz wśród kontrahentów? 

 

Generalna zasada jest taka: jak ktoś się dowiaduje, jakie historie towarzyszą tworzonym przez nas produktom, każdy jest po prostu wniebowzięty, wszyscy nas kochają :) Odbiór jest jak najbardziej fajny. Jeżeli chodzi o kontrahentów, to też super. Oczywiście zdarzają się osoby, które za bardzo nie kumają tego, powiedzmy takie Wilki z Wallstreet :) Generalnie każdy, kto usłyszy historię tego, jak tworzymy nasze produkty – przy czym uwaga – to nie są historie płaczliwe, w stylu ,,O Jezu, jak im jest źle, jak im jest fatalnie” – nie. To są zupełnie inne historie. My opowiadamy o dzieciakach, którym rzeczywiście jest źle, ale robimy to w taki sposób, że te dzieciaki dostają skrzydeł i ludzie, którzy słuchają tych historii też dostają skrzydeł. Mega fajna sprawa. I to też powoduje, że ten odbiór jest super. Gdyby tylko więcej ludzi mogło o tym wszystkim usłyszeć.

W jaki sposób marka Notjustshop zasadniczo w krótkim czasie zyskała tak wielu partnerów i ambasadorów?

 

Nie wiem, czy znowu aż tak wielu. Myślę, że facebook chyba szybciej się rozwijał. Jeżeli ja miałbym się pochwalić swoimi wynikami, to… ciężko byłoby to usłyszeć z moich ust. Tutaj pytanie brzmi tak, jakbyśmy odnieśli sukces – a dalecy jesteśmy od tego. Poza tym uważam, że nie był to jednak taki krótki czas. Wszystko przed stworzeniem Notjustshop było gdzieś z tym związane. To było właśnie poszukiwanie. Ja założyłem Notjustshop więc można powiedzieć, że to też moja historia. Kiedy stworzyłem pierwszą firmę i zacząłem myśleć, że to nie jest to, zacząłem szukać tego właśnie ,,czegoś” i to trwało i trwało. Dzisiaj siedzę w miejscu, w którym mówimy o współpracy z naprawdę fajnymi partnerami, ale to trwało. To było cały czas parcie na przód, mimo, że tworzenie takiej firmy, która oparta jest na zaufaniu i niesieniu pomocy w kraju takim jak Polska, jest zadaniem niemalże cyrkowym i karkołomnym. A jednak właśnie to w duszy gra i po prostu na całego w to wierzę, że kiedyś na tak postawione pytanie będę mógł płynnie i ładnie odpowiedzieć, że rzeczywiście odnieśliśmy sukces. Póki co jednak tego sukcesu jeszcze nie czuję. Jest gdzieś tam na horyzoncie i wydaje mi się, że zaczynam widzieć jego zarys, ale to jeszcze jest daleka droga i trochę pracy przed nami.

Jak uważasz, dlaczego w Polsce wciąż tak mało lokalnych firm angażuje się w działania CSR?

 

Ja tak nie uważam, że mało lokalnych firm w Polsce angażuje się w działania CSR. Kiedyś będąc na spotkaniach CSR KRK użyłem takiego sformułowania, które siedzi w mojej głowie i bardzo często wypływa. Mówiło ono, że w Polsce (i nie wiem, czy gdzieś indziej też) mamy do czynienia z czymś takim, jak szara strefa CSR. Chodzi mi o to, że ludzie stosują CSR nie wiedząc o tym, że to robią – że to się nazywa CSR. I robią to malutkie firmy, małe firmy odzieżowe, robią to większe firmy, robią to korporacje… Te duże firmy mają to już w inny sposób ogarnięte i CSR pojawia się tam już ,,formalnie”, natomiast jeżeli chodzi o mniejsze, lokalne firmy, to ja uważam, że CSR istnieje i po prostu ludzie o tym nie wiedzą. Nie chwalą się tym jako działaniami CSR, robią to po prostu z własnej potrzeby wewnętrznej. Więc to wcale nie jest tak, że mało lokalnych firm angażuje się w działania CSR, tylko my po prostu o tym nie wiemy jak wielu przedsiębiorców pomaga innym, jak wielu przedsiębiorców się angażuje i robi fajne rzeczy. Tylko, że nikt tego, do cholery, nie nazywa CSR :)

 


Dołącz do newslettera, aby być na bieżąco z informacjami dotyczącymi społecznego zaangażowania biznesu.




Powrót do bloga

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się do naszego newslettera, aby być na bieżąco z informacjami dotyczącymi społecznego zaangażowania biznesu.

Zamknij